Jeśli ktoś chciałby się obkuć na cztery nogi, to lepiej niech o tym zapomni. Nie ma złotej recepty na stałe, bezpieczne zyski. Nie ma idealnego rozwiązania w czasie kryzysu. Można tylko mówić o większych lub mniejszych zyskach i stratach. Życie to jedna wielka sinusoida, więc dlaczego z finansami miałoby być inaczej? Ale czy to powód do zmartwień? Czy należy wpaść w depresję, albo założyć nogę na nogę i przestać w ogóle cokolwiek robić? W żadnym wypadku! Życie trzeba brać za rogi i… zachować równowagę wewnętrzną. Jeżeli jest dobrze cieszmy się ty, ale nie nastawiajmy no constans. Jeśli akurat jest źle, pamiętajmy o zasadzie, że po każdej burzy wychodzi słońce. W kwestii finansów należy zadbać o to, żeby nieuniknione burze nie przypominały tornada połączonego z tsunami, i żeby zawsze pojawiało się słońce, choćby zza chmury.
Przyszedł kryzys – pierwsza zasada: nie panikować! Żadnych gwałtownych ruchów! Rozwaga i dalekowzroczne myślenie to podstawa. Przyjrzyjmy się na czym stoimy. W co zainwestowaliśmy? Dobry strateg powinien nauczyć się przewidywać to, co będzie działo się na rynku inwestycji w ciągu najbliższego roku. Niezbędna jest tu choćby podstawowa wiedza o gospodarce i polityce polskiej i zagranicznej. A poza tym tzw. nos…
Niemniej jednak są pewne zasady, które pozwolą nam ustalić choćby z grubsza ryzyko strat i powodzenie uzyskania zysków. Mówi się, że giełda wyprzedza gospodarkę o jakieś sześć miesięcy. I to już jest jakaś wskazówka. Tylko obserwując ruch na giełdzie można wysnuć wnioski co do przyszłość, choćby bardzo ogólne, ale zawsze. Nie od dziś wiadomo, że sektor nieruchomości jest najmniej podatny na bessę giełdową. Wobec tego logicznym wydaje się inwestowanie w czasie w kryzysu bezpośrednio w nieruchomości lub w zamknięte fundusze nieruchomości, to znaczy takie, które nie obracają akcjami przedsiębiorstw budowlanych. Z drugiej zaś strony najbardziej niebezpieczne są wszelkie inwestycje zwiane z giełdą i akcjami. Jednak i tu nie należy postępować gwałtownie, a jedynie obserwować tendencje i ewentualnie zamieniać jednostki jednego funduszu inwestycyjnego na inny. Lokata to też dobre rozwiązanie na przeczekanie kryzysu, ale nie zamrażajmy pieniędzy na zbyt długo. Jeśli pieniądze nie wrócą na rynek kryzys tylko się pogłębi. A nasz prywatny kryzys może się również zwiększyć, jeśli nie będziemy mieli płynności gotówkowej. Logiczne zatem wydają się lokaty krótkoterminowe. Obligacje skarbowe, to inwestycja naprawdę długoterminowa, ale bezpieczna. Jeśli je mamy, jesteśmy w dobrej sytuacji, bo jeśli państwo zbankrutuje, to na końcu.
Jaka jest podstawowa zasada w czasie kryzysu?
Chrońmy kapitał, nie ryzykujmy, nie idźmy pod prąd. A równocześnie nie blokujmy kapitału, bo trzeba łapać każdą, dobrą okazję do inwestycji krótkoterminowej. Zachowajmy spokój, nie podejmujmy gwałtownych decyzji, bądźmy przewidujący… no i bądźmy dobrej myśli!